Archive for the ‘Archiwa z Opowieści Drukarza’ Category

Silni, zwarci, gotowi

Friday, November 9th, 2001

Tym razem zima nas nie zaskoczy – tak obiecują drogowcy z Zakopanego. Odśnieżaniem dróg miejskich zajmować się będzie Spółka Komunalna Tesco. Cały sprzęt jest już gotowy do rozpoczęcia akcji.

Co roku zazwyczaj bywa tak, że pierwszy atak zimy zaskakuje drogowców. Wtedy też zaczynają się utyskiwania kierowców na stan dróg w tym czasie. – W tym roku, podobnie jak w ubiegłym nie damy się zaskoczyć deklaruje – wiceprezes Spółki Komunalnej Tesco Marcin Chełkowski. – W ubiegłym roku jedynie jeden odcinek drogi 4 kategorii odśnieżania był przez nas przygotowany do jazdy o 3 godziny później niż przewidują normy, ale w tym roku nawet tak małej wpadki już nie będzie.

- Jeżeli chodzi o sprzęt, to również jesteśmy lepiej przygotowani – ocenia wice prezes Chełkowski. – Mamy sprzęt lepszej klasy, w tym roku wycofaliśmy już w ogóle z użycia pracujące jeszcze zeszłej zimy samochody Jelcz, które zbyt dobrze się nie sprawdzały. Teraz wszystkie samochody są optymalnie przygotowane, sprawdzone technicznie i gotowe do pracy. Spółka Tesco w tym roku odśnieżać będzie wszystkie drogi gminne na terenie Zakopanego. Spółka wygrała również przetarg na obsługę dróg powiatowych: Oswalda Balzera i Powstańców Śląskich. Ponadto Tesco będzie odśnieżać drogi wojewódzkie: Nowotarską i Krzeptówki. W pierwszym standardzie odśnieżania będzie utrzymywane centrum Zakopanego, z tego część ,na czarno”, czyli z użyciem środków chemicznych.

Autor artykułu: AN

Defraudacja w COS

Friday, November 9th, 2001

Prokuratura Rejonowa w Zakopanem prowadzi dochodzenie w sprawie wyjaśnienia niedoboru, jaki powstał w kasie zapomogowo-pożyczkowej Centralnego Ośrodka Sportu. W grę wchodzą duże sumy. – Sprawę bada biegły księgowy – mówi prokurator Małgorzata Gabryś-Ciężkowska. – Dotychczas wystąpiliśmy z zarzutem przeciwko jednej osobie.

Pieniądze z kasy zapomogowo-pożyczkowej COS-u prawdopodobnie znikały już od dłuższego czasu. Prokurator ocenia, że ten proceder mógł trwać nawet kilka lat. Niestety, ze względu na kilkuletnie zaniedbania formalne dotyczące kontroli stanu kasy, dokumentacji księgowych – nie można na obecnym etapie dochodzenia stwierdzić, z jakich przyczyn powstał niedobór w kasie, jak duży, i kto jest za niego odpowiedzialny.

- Doniesienie o popełnieniu przestępstwa złożone przez jednego z pracowników COS do prokuratury wpłynęło w maju bieżącego roku – twierdzi prokurator Ciężkowska. – Przesłuchaliśmy wszystkich członków kasy, którzy brali pożyczki, sprawdziliśmy dokumentację księgową. W tej chwili sprawa jest zawieszona. Ze względu na pewne nieprawidłowości, jakie wystąpiły w prowadzeniu dokumentacji księgowej, został powołany biegły księgowy. Za trzy miesiące jego opinia powinna być gotowa.

Do kasy zapomogowo-pożyczkowej należało bardzo dużo osób: prawie wszyscy pracownicy COS-u oraz emeryci. Z zapisów księgowych wynika, że w kasie powinna znajdować się bardzo duża gotówka. Niestety, gotówki nie ma. Za stan kasy opowiedzialny jest kasjer. Co stało się jednak z gotówka – na to i inne pytania prokurator Ciężkowska ma nadzieję, że odpowie opinia powołanego biegłego.

- Na razie ujawniono jedną z przyczyn niedoboru. Została sfałszowana pewna liczba dokumentów, z których wynika, że część osób brała pożyczki. Gdy tymczasem one nie potwierdzają, by pobrały jakiekolwiek pieniądze z kasy. W tej konkretnej sprawie postawiliśmy już jednej osobie zarzut – wyjaśnia prokurator Ciężkowska.

Tymczasem w COS-ie został powołany nowy zarząd kasy.

Autor artykułu: Halina KRACZYŃSKA

Krakusi z góralami

Friday, November 9th, 2001

Rozmowa z Jerzym Adamikiem wojewodą małopolskim.

- Wicewojewodami, jak wieść niesie mają być osoby pochodzące z tarnowskiego i miechowskiego lub krakowskiego. Zabrakło wśród nich przedstawicieli górali i Lachów. Czy te regiony nie stracą na takim układzie personalnym w kierownictwie władz województwa?

- Przestrzegałbym przed stosowaniem ,geograficznego” klucza w analizowaniu rządowych nominacji. Znana jest sprawa niezadowolenia niektórych przedstawicieli śląskiej lewicy z pominięcia ich reprezentantów przy tworzeniu Rady Ministrów. Taka reakcja nie spotkała się z aprobatą ani koalicji rządowej, ani opinii publicznej. Rozwój poszczególnych regionów nie polega dzisiaj na szukaniu dostępu do wszechwładnych decydentów. W latach dziewięćdziesiątych zrealizowane zostały dwie znaczące reformy samorządowe, najpierw gminna, następnie powiatowa i wojewódzka. Kiedy mówi pan o ,układzie ścisłego kierownictwa władzy województwa”, to proszę pamiętać, że władzą wojewódzką jest Sejmik z Marszałkiem na czele. Wojewoda, owszem sprawuje nadzór na samorządem, ale tylko w zakresie legalności jego decyzji.

- Co stanie się z placówką zamiejscową Małopolskiego Urzędu Wojewódzkiego w Nowym Sączu? Jeśli pozostanie, to czy szykują się zmiany kadrowe? Kogo zamierza Pan powołać na szefa tej jednostki i czy będą tu obowiązywały kryteria polityczne?

- Stanowczo za wcześnie na rozmowę o konkretnych decyzjach personalnych. Poza tym oczywiste jest, że decyzje kadrowe poznają najpierw ich adresaci, trudno by dowiadywali się o nich z mediów. Kryteria polityczne przy obsadzaniu najważniejszych stanowisk w administracji terenowej muszą obowiązywać, ponieważ administracja ta winna realizować politykę rządu. Co do losów placówek zamiejscowych Urzędów Wojewódzkich – zapowiadana przez premiera konieczność ,odchudzania” administracji na pewno i je dotknie. Ale decyzje zapadną dopiero po wnikliwej analizie sytuacji każdej placówki.

- Czy w sprawowaniu wysokiego urzędu państwowego w Małopolsce, będzie się Pan kierował krakocentryzmem, czy też tereny dawnego województwa nowosądeckiego mogą liczyć wreszcie na większe zainteresowanie ze strony władzy? Chodzi tu szczególnie o rozwój gospodarczy, o większą ilość potrzebnych inwestycji.

- Mogę z całą mocą zapewnić, że nie będę kierował się w swojej pracy, jak pan to nazwał ,krakocentryzmem”. W toku swojej społecznej i politycznej aktywności wielokrotnie dawałem wyraz przekonaniu, że prawdziwe problemy naszego kraju najtrafniej można dojrzeć z perspektywy małej miejscowości, z perspektywy polskiej prowincji. To nie śródmieścia metropolii, lecz garbate niejednokrotnie rynki miasteczek odmierzają rytm życia narodu. A co do Sądecczyzny i Podhala – ich uroda i ekologiczna czystość są szansą dla całej Małopolski. Przecież to nie przemysł czy kopalnie będą wyznaczać kierunki ekonomicznego rozwoju. Oprócz najnowocześniejszych technik komunikacyjnych właśnie atrakcyjność turystyczna może decydować o losie poszczególnych regionów. Jestem przekonany, że walory Sądecczyzny i Podhala zostaną dostrzeżone nie tylko z perspektywy Krakowa, ale i Warszawy.

- Żeby zrealizować marzenia o rozwoju turystyki w jednym z najpiękniejszych regionów Polski, trzeba wreszcie zainwestować w drogi. Jakie są pańskie plany związane z budową na Sądeccyźnie i Podhalu nowych szlaków komunikacyjnych. Czy doczekamy się i kiedy nowoczesnego przejścia granicznego ze Słowacją?

- Na terenie naszego województwa, także na terenie Sądecczyzny i Podhala, planowane są inwestycje zmierzające do usprawnienia transportu drogowego i kolejowego. Jestem poważnie zainteresowany powodzeniem tych działań i dlatego dołożę wszelkich starań, by się powiodły. Nowe szlaki komunikacyjne i modernizacja już istniejących dróg to olbrzymia szansa dla Małopolski.

- Tylko rozwijając infrastrukturę możemy wspierać przemysł i turystykę. To zaś prosta droga do ograniczenia skali bezrobocia. W planach mamy m. in. przebudowę trasy nr 7 i 47 popularnie zwanej ,zakopianką”, której celem jest doprowadzenie tej drogi do parametrów drogi ekspresowej. Już trwa modernizacja odcinka Chabówka – Rdzawka, a w przygotowaniu jest odcinek Myślenice – Lubań. Finalizowana jest także budowa obwodnicy gorlickiej oraz rozpoczyna się modernizacja drogi wojewódzkiej Moszczenica – Gorlice – Konieczna – Granica Państwa. Planujemy także modernizację drogi nr 99 z Brzeska do Nowego Sącza na odcinku wzdłuż Jeziora Rożnowskiego, choć te plany dotyczą nieco odleglejszej przyszłości. Podstawowym przedsięwzięciem na tym terenie w układzie kolejowym są , niestety również odległe, plany budowy linii kolejowej Podłęże – Piekiełko, która zdecydowanie skróciłaby czas podróży do Zakopanego i Nowego Sącza. Jeśli chodzi o przejścia graniczne ze Słowacją to ze względu na położenie geograficzne naszej granicy nie ma szans na powstanie tu nowoczesnego przejścia dla każdej formy transportu. Moje działania w tym względzie zmierzać będą raczej w kierunku unowocześniania już istniejących oraz budowie nowych przejść, w których ruch jest ograniczony do samochodów osobowych, a docelowo także ciężarowych do 7,5 tony. Przykładem takiego przejścia jest Winiarczykówka – Bobro, którego oddanie przewidziane jest w przyszłym roku. Jestem przekonany , że rozbudowując infrastrukturę komunikacyjną w naszym województwie uda nam się pogodzić względy ekonomiczne z walorami ekologicznymi Małopolski.

Jerzy Adamik ma 46 lat. Urodził się w Kluczach. Jest absolwentem Wydziału Historii na Uniwersytecie Jagiellońskim. Ukończył też studia podyplomowe z zarządzania na akademii ekonomicznej i kurs dla członków rad nadzorczych spółek Skarbu Państwa. Działał w ruchu studenckim, należał do PZPR, był m.in. sekretarzem Zarządu Głównego ZSMP w 1989 r. Przez dwie ostatnie kadencje był radnym i wiceprzewodniczącym klubu radnych SLD w krakowskiej Radzie Miasta. Żonaty, ma dwie córki. Wakacje spędza nad Bałtykiem i w górach.

Autor artykułu: Tomasz BINEK

Klinika bez łóżek

Thursday, November 8th, 2001

Z dniem 1 stycznia 2002 roku zostanie unieruchomiony Oddział Kliniczny Kliniki Ortopedii Collegium Medicum UJ przy ul. Kopernika w Krakowie – poinformował wczoraj oficjalnie dyrektor Szpitala Uniwersyteckiego. Klinika będzie nadal istnieć, tyle że bez łóżek. Przy ul. Kopernika pozostanie jedynie ambulatorium. Pacjenci będą mogli się leczyć w innych miejscach (lub innych miastach). Jak zapewniono – propozycje pracy otrzyma też cały personel oddziału – 127 osób.

- Szukaliśmy miejsca dla oddziału w innych szpitalach, ale rozmowy nie dały efektu. Dyrektorzy byli skłonni przejąć oddział, ale bez personelu i najlepiej odpłatnie – poinformował dr hab. Andrzej Zięba, dyrektor Szpitala Uniwersyteckiego.

Pacjenci, m.in. ci, którzy czekają już na zabieg w długiej kolejce do lekarzy z krakowskiej Kliniki Ortopedii, będą mieli od nowego roku do wyboru klinikę w Zakopanem, Krakowskie Centrum Rehabilitacji, oddziały w krakowskich szpitalach im. Żeromskiego, Rydygiera, Wojskowym albo w innych miastach naszego regionu.

- Całemu personelowi zaproponowano nowe miejsca pracy – zapewnił dyrektor.

Także szef Katedry Ortopedii prof. Daniel Zarzycki przyjmie do siebie do Zakopanego m.in. dwóch lekarzy. Na razie jednak nikt nie zdecydował się tam przenieść.

Podczas wczorajszej konferencji prasowej zarówno przedstawiciele Szpitala jak władz Collegium Medicum UJ zapewniali, że uczyniono wszystko, co możliwe, by na unieruchomieniu kliniki nie ucierpieli ani pacjenci, ani jej pracownicy. Przypomnijmy, że zamknięcia oddziału zażądał sanepid. Służby sanitarne uznały, iż stan techniczny oddziału grozi katastrofą. A jego remont nie ma sensu (budynek ma 308 lat).

- Budynek ten zostanie prawdopodobnie przeznaczony na centrum logistyczne Szpitala – poinformował dyrektor.

Nadal przy ul. Kopernika 19 c będzie funkcjonować ambulatorium ortopedyczne.

Zamknięcie oddziału oznacza stratę 70 łóżek. Z opracowań wynika, że i bez tego w Krakowie brakuje ok. 80 tzw. łóżek ortopedyczno-urazowych. Teraz kolejki czekających na zabieg będą dwa razy dłuższe. Oddział pełnił też w miesiącu cztery ostre dyżury. Dyrektor Szpitala Uniwersyteckiego nie ukrywał, iż ta strata powinna przede wszystkim zaniepokoić władze Krakowa i Małopolski, których obowiązkiem jest zapewnienie bezpieczeństwa zdrowotnego mieszkańcom naszego regionu.

Prof. Daniel Zarzycki nie zaprzeczył natomiast, iż po zamknięciu oddziału trudniejszy będzie dostęp pacjentów do zabiegów, w jakich specjalizowali się jego lekarze, czyli m.in. protez poresekcyjnych w chorobie nowotworowej czy tzw. endoprotez rewizyjnych (wymiany endoprotez, które już nie spełniają swojej roli). Zabiegi te są bardzo drogie, kasy chorych nie pokrywają ich kosztów, więc, zdaniem profesora, raczej nikt nie będzie chciał przejąć teraz takiej działalności generując długi w swoim szpitalu.

Uczelnia i jej szpital wierzą, że uda się kiedyś wybudować nowy, kliniczny kompleks zabiegowy w Prokocimiu. Decyzję podjęto, projekt istnieje od wielu lat. Brakuje ,tylko” pieniędzy. I choć dr hab. Edward Czerwiński, ordynator zamykanego oddziału zapewnił, że nadal jako szef Kliniki Ortopedii będzie się starał o znalezienie siedziby, w której zespół wysokiej klasy specjalistów będzie mógł znów razem pracować, trudno przewidzieć, czy uda się w najbliższych latach odrodzić oddział, w którym leczyć się chcieli pacjenci z całego kraju.

Autor artykułu: JGH

Nieskuteczni krakowianie

Thursday, November 8th, 2001

ODRA Opole – HUTNIK Kraków 2:0 (2:0). Bramki: Juraszek 5 i Tracz 42 min. Sędziował A. Weiwer z Torunia. Żółta kartka: Madejski. Widzów 800.

ODRA: Fał – Jagieniak, Juraszek, Michniewicz – Golec (90. Wyrzykowski), Copik, Tracz, Żarczyński (63. Berbelicki), Lachowski – Żymańczyk, Sobotta (83. Jończyk).

HUTNIK: Jeziorek – Powroźnik, Księżyc, Kostera, Łatka – Kołodziej (71. Szewczyk), Jasiak, Bernas, Makuch – Białek, Madejski (81. Papież).

Wygrana z Hutnikiem oznaczała dla Odry przerwanie passy ośmiu meczów bez zwycięstwa. I tym razem wynik zapewne nie byłby korzystny dla gospodarzy, gdyby nie fatalna dyspozycja strzelecka krakowian. W dogodnych sytuacjach nie trafiali do bramki m.in. Jasiak, Madejski, Białek, Makuch (trafił w słupek). Na nerwowość poczynań Hutnika wpłynęła zapewne szybko stracona bramka. W 5 min. po centrze z rzutu wolnego Tracza z prawej strony boiska głową piłkę uderzył Juraszek i ta wpadła do bramki tuż przy słupku. Debiutujący w krakowskim zespole bramkarz Jeziorek musiał wyciągać piłkę z siatki. Po tej bramce goście atakowali, ale mimo sporej przewagi nie potrafili zdobyć wyrównującego gola. A Odra z kontry podwyższyła na 2:0. Po długim zagraniu Golca głową nagle przed bramką krakowską znalazło się trzech piłkarzy Odry, którym próbował przeciwstawiać się osamotniony stoper Księżyc. Sobotta zagrał piłkę do Tracza, który wślizgiem wepchnął ją do siatki.

Po przerwie ataki Hutnika nie ustawały (strzały Białka i Makucha), a gospodarze próbowali zaskoczyć krakowian grą z kontry. I tak w idealnej sytuacji Lachowski strzelił w boczną siatkę (miał przed sobą tylko bramkarza), groźnie strzelali Jończyk i Berbelicki (po jego strzale obrońca wybił piłkę z linii bramkowej). W 88 min. do siatki trafił Jończyk, ale sędzia nie uznał tego gola. Odra nie miała jednak większych pretensji, dla nich te 3 pkt. są bowiem punktami nadziei.

Autor artykułu: Ja

Będą rozmawiać o stadionie

Thursday, November 8th, 2001

Dzisiaj przy ul. Reymonta 22 obradować będzie Komisja d/s Sportu Urzędu Miasta Krakowa. Tematem obrad będzie sprawa modernizacji stadionu Wisły. Wbrew niektórym doniesieniom, radni nie będą rozmawiać z działaczami Wisły o terenach przy al. 3 Maja i ul. Wielickiej. Sprawa stadionu i wspomnianych terenów nie są bowiem ze sobą powiązane.

Działacze Wisły zaprosili przedstawicieli komisji do siebie, bo tutaj znajdują się wszystkie projekty stadionu ,Białej Gwiazdy” i nie było sensu ich przenosić na Plac Wszystkich Świętych.

Przypomnijmy, że właściciel pakietu większościowego Sportowej Spółki Akcyjnej Wisła, Bogusław Cupiał już z chwilą swojego pojawienia się w klubie z ul. Reymonta, zadeklarował całkowitą modernizację stadionu. Początkowo wydawało się, że większość środków będzie pochodziła z UKFiT-u. Pieniędzy z centrali Wisła jednak ostatecznie nie dostała i zaczęła rozglądać się za inną ewentualną pomocą finansową.

Od dłuższego już czasu Bogusław Cupiał deklaruje pokrycie 50 procent inwestycji z własnej kieszeni. Teraz chce pójść jeszcze dalej. Ponieważ Miasto Kraków jest gotowe wyłożyć drugą część środków, ale nie od razu, tylko w ciągu czterech lat, Bogusław Cupiał jest zdecydowany skredytować całość inwestycji, tak by została ona zakończona w jak najszybszym czasie. Później 50 procent odzyskałby w ratach, przez wspomniane cztery lata.

Miejmy nadzieję, że cała sprawa zakończy się pomyślnie i kulturalna stolica Polski wreszcie wzbogaci się o sportowy obiekt z prawdziwego zdarzenia.

Autor artykułu: BK

Na światowym poziomie

Wednesday, November 7th, 2001

Mistrzostwa Polski Seniorów we Wspinaczce Sportowej odbędą się w połowie listopada w Tarnowie. Swój start zapowiedzieli czołowi zawodnicy z Polski i Ukrainy.

Miejscowi kibice będą też mogli obejrzeć Tomasza Oleksego najbardziej utytułowanego naszego wspinacza.

Marcin Bibro trener wspinaczki sportowej w MKS Pałac Młodzieży i MKS Tarnovia ocenia, że podczas mistrzostw wystartuje około 60 zawodników i zawodniczek.

- Udział w imprezie zapowiedzieli już wspinacze z Ukrainy:

Maksim Stienkovoj, aktualny mistrz świata w kategorii na czas, wicemistrz świata w tej kategorii Władimir Zacharow, a także Serik Kazbekow i Żenia Kriwoszejcev – mówi Marcin Bibro. -Do rywalizacji staną również Marcin Wszołek, mistrz świata w kategorii na trudność oraz wicemistrz Andrzej Mecherzyński. Wśród kobiet zobaczymy najszybszą na świecie Alenę Repko oraz Olgę Zacharową.

Tarnowscy sympatycy wspinaczki na pewną przyjdą dopingować Tomasza Oleksego, który zapowiada ostrą walkę na “swojej” ścianie.

Kilka lat temu nikt w Tarnowie nie pasjonował się wspinaczką sportową. Marcin Bibro postanowił zarazić swoją pasją młodzież. Dzisiaj w sumie wspina się około 80 dziewcząt i chłopcow. 15 z nich ma licencje zawodnicze.

Tarnów stał się też krajowym centrum jeśli chodzi zawody wspinaczkowe. To właśnie tutaj odbywają się najważniejsze imprezy. Kilka tygodni temu na ścianie Tarnovii rywalizowali juniorzy.

Autor artykułu: (ab)

Trener Ryszard Żmuda

Wednesday, November 7th, 2001

Trener Arkadiusz Koniecki nie jest już szkoleniowcem tarnowskich koszykarzy. Jego obowiązki przejął Ryszard Żmuda, drugim trenerem został Stanisław Zgłobicki.

Arkadiusz Koniecki zrezygnował z pracy z tarnowskim zespołem w porozumieniu z władzami koszykarskiej spółki.

? Taką decyzję podjąliśmy wspólnie i rozstaliśmy się w zgodzie ? zapewnił trener Koniecki. ? Z sentymentem będę wspominał ten roczny okres pracy z Unią. W zespole jest wielu utalentowanych zwodników, któzy chcą grać i zwyciężać i myślę, że ich nazwiska niebawem zaistnieją w polskiej koszykówce.

Trener Koniecki pracował z zespołem ponad rok. W tym sezonie od początku wyniki meczów nie układały się po myśli zesopłu. Unia przegrała niemal wszystkie swe pojedynki.

? Stało się tak, mimo że dobrze przepracowaliśmy okres przygotowawczy ? ocenia Arkadiusz Koniecki. ? Byliśmy na obozach, solidnie trenowaliśmy, być może za bardzo chcieliśmy zwyciężać i to nieco paraliżowało zawodników.

Zdaniem ternera Konieckiego największe znaczenie miał dla zespołu przegrany mecz z zespołem Czarnych Słupsk.

? Ta porażka, do której doszło po dwóch bardzo kontrowersyjnych decyzjach sędziego, spowodowała pewną nerwowość w zespole, chłopcy zaczęli się wzajemnie obwiniać o to, że doprowadzili do porażki ? mówi Koniecki. ? Zresztą ten wynik miał znaczenie również dla układu tabeli.

Przecież kilka zespołów zajmujących wyższe niż my miejsca, ma niewiele większy dorobek.

Trener uważa, że niemałe znaczenie dla sytuacji miały sprawy finansowe, kłopoty, z którymi spółka borykała się od pewnego czasu.

Trener pakował wczoraj swoje rzeczy, porządkował biuro.

Podkreślał, że jego decyzja o rezygnacji z funkcji szkoleniowca była podyktowana troską o dobro zespołu.

Na dzisiaj zaplanowano walne zebranie władz koszykarskiej spółki. Ma zostać wybrana nowa Rada Nazdorcza.

najprawdopodobniej zostaną też podjęte inne decyzje istotne dla funkcjonowania koszykarskiego zespołu.

Do tej pory nie wiadomo czy w drużynie nadal będzie występował Eddie Lucas. Natomiast na pewno nie będzie grał w Tarnowie Marcus Williams, którzy przyjechał tu, ale nie został zgłoszony do rozgrywek.

Autor artykułu: (ab)

Polan bez prezesa?

Wednesday, November 7th, 2001

Ryszard Łoś złożył rezygnację z funkcji prezesa Polanu Żabno. Zarząd klubu na razie dymisji nie przyjął.

Decyzja Ryszard Łosia jest zaskoczeniem. Od chwili, gdy pojawił się w klubie, zainwestował w niego duże pieniądze.

W czasie jego kadencji piłkarze awansowali do IV ligi, pozyskano sponsora (firma Polan), w kadrze pojawiło się kilku nowych zawodników, a obiekty klubowe zostały zmodernizowane (szatnie, łazienka, zadaszenie trybuny, pomieszczenia biurowe). Zaczęto mówić nawet o ataku na trzecią ligę.

Kibice w Żabnie liczyli najwyraźniej na więcej. Ze sporymi nadziejami czekano szczególnie na ten sezon. Zespół wzmocnił się trzema piłkarzami (Mikoś, Mróz, Tomasz Kijowski), wykupiono także Mosia z Wolanii Wola Żelichowska. Drużyna miała bardzo dobrą końcówkę jesieni, ale cała runda została oceniona przez sympatyków co najwyżej średnio. I to właśnie wydaje się być główną przyczyną rezygnacji Ryszarda Łosia.

? Nigdy nie eksponowałem mojej roli w klubie, nie zabiegałem o poklask. Prawda jest jednak taka, że zainwestowałem w Polan sporo swoich pieniędzy. Nie chcę, by kibice bili mi za to brawo, ale nie mogę sobie pozwolić na to, by wysłuchiwać obelg. Zapłatą za zaangażowanie są wyzwiska i pretensje. Jeżeli słyszę, że kogoś nie interesują nasze kłopoty, a piłkarze muszą wygrywać wszystkie mecze, to nie wiem czy śmiać się czy płakać.

Atmosfera wokół klubu stała się nie do zniesienia. Wyniki drużyny są takie, na jakie nas obecnie stać. Zakładaliśmy zajęcie ósmego miejsca. Z drugiej jednak strony proszę zwrócić uwagę, że mamy tylko dziesięć punktów straty do lidera ? tłumaczy Ryszard Łoś.

Nieoficjalnie mówi się również, że niektórzy członkowie Zarządu domagali się odwołania trenera Tadeusza Syrka.

Prezes się na to nie zgodził.

Ryszard Łoś uchylił się od odpowiedzi na pytanie ile inwestuje w Polan. Według naszych ustaleń, roczny budżet Polanu to około 150 tysięcy złotych. Prawdopodobnie ponad połowa z tego to pieniądze przekazane przez firmę prezesa.

Wliczyć należy w to m.in. darmowy transport dla wszystkich pięciu zespołów prowadzonych przez żabnieński klub.

Wycofanie się Ryszarda Łosia może oznaczać dla Polanu bardzo poważne kłopoty. Tym bardziej że wszystkim doskonale wiadomo, że nie ogranicza się on jedynie do wparcia finansowego, jest w klubie człowiekiem ?od wszystkiego?.

Na razie rezygnacja prezesa nie została przez Zarząd przyjęta. Ustalono, że pozostanie on na swoim stanowisku przynajmniej do końca roku. Prawdopodobne jest jednak, że Polanowi prezesował będzie do końca tego sezonu. Mówi się, że na decyzję w pewnym stopniu wpłynęli sami piłkarze.

Część z nich miała zagrozić, że jeżeli prezes odejdzie, to oni odmówią gry w Polanie.

Autor artykułu: (dnie)

Dotrzymali kroku

Wednesday, November 7th, 2001

HC SLOVAN WHITE – BLACK Koszyce - KRYNICKIE DIABŁY 8:5 (4:1, 2:1, 2:3). Bramki dla kryniczan: Gosztyła 4, Skowroński.

DIABŁY: Pyka, Tymiński – Dudek, Tyliszczak, Drozd, Pajor, Myrna – Skowroński, Flieger, Bryniarski, Gosztyła, Mróz - Klatka, Makuch, Pasoń, Półtorak.

W marcu w Krynicy doszło do pierwszej potyczki krynicko- słowackiej. Wysoko wygrali go wówczas Słowacy 18:10. Teraz na rewanż do naszych południowych sąsiadów wyjechali kryniczanie.

- W pierwszej tercji po szybkich kontratakach gospodarze zdobyli bramki. Rozkręcaliśmy się z minuty na minutę i trzecią odsłonę już wygraliśmy – mówi Jaromir Myrna, szef Krynickich Diabłów.

Nawiązaliśmy sympatyczne kontakty ze Słowakami i będziemy kontynuować spotkania krynicko – koszyckie.

Autor artykułu: Dariusz GRZYB